23 i pół godziny
KWESTIA ZAUFANIA, Tomasz Zapert, DoRzeczy, 28.02.2026r.
Wokół niej ogniskuje się treść najnowszego przedstawienia stołecznego Teatru Współczesnego. Spektakl „23 i pół godziny” - gwoli wyjaśnienia, faktycznie trwający 105 minut - dotyczy nauczyciela obwinionego o obcowanie erotyczne z licealistką.
Zarzut wydaje się jednak wątpliwy. Dowodów brak. Są jedynie poszlaki. Oraz szereg niejasności. Wbrew fundamentalnej paremii prawa rzymskiego: in dubio pro reo, sąd uznaje jednakże oskarżonego winnym. Po odbyciu kary trzyletniego pozbawiania wolności, otrzymuje zakaz pracy w szkolnictwie.
Nasunęło mi się przypuszczenie, czy wymiar sprawiedliwości nie uległ presji środowisk z kręgu #Me Too. Wysoce hałaśliwemu ruchowi obywatelskiemu, bezkrytycznie i bezwarunkowo wspieranemu przez hordy celebryckie. W założeniu walczącemu z mizoginizmem. Idea szlachetna, działalność zdecydowanie mniej.
Rzekomo molestowanej seksualnie nastolatce do osiągnięcia wieku zezwalającego na ustawowe obcowanie płciowe brakowało kilkunastu (sic!) dni. (Skądinąd dramat przypomina, że rozmaitych stanach USA, obowiązują w tym zakresie różne przepisy) Niewątpliwie była wyraźnie zauroczona charyzmatycznym pedagogiem. Cenionym zarówno przez podwładnych, jak i zwierzchników. Trakującym kształcenie młodzieży w kategorii posłannictwa. Literacką klasyką częstokroć wystawiał pod jego kierunkiem licealny ansambl. Właśnie po spektakularnym sukcesie inscenizacji „Romea i Julii” Szekspira nadeszła wiadomość o zarzutach w – excusez le mot – stosunku do anglisty. Incydent zburzył egzystencję nie tylko jemu. Również jego połowicy oraz synowi, który popadł w nałóg narkotykowy.
Wraz z odzyskaniem przez belfra wolności powraca pytanie, czy w ogóle dopuścił się przestępstwa. Rodzina, przyjaciele oraz lokalna społeczność wyrażają na ten temat sprzeczne opinie, zaś eks-więźnia otacza ostracyzm. Zmuszony jest taszczyć na swoich barkach ciężkie brzemię czynu, którego być może nie popełnił. Wprawdzie żona wierzy mężowi, ale też mówi mu dobitnie: „Nie bierz mojej pewności za dogmat!”. Przez 23 i pół godziny na dobę darzy go zaufaniem, lecz pojawia się owe 30 minut niepewności, które może zniweczyć także ich związek.
Chociaż fabuła przenosi publiczność do Stanów Zjednoczonych oglądamy intrygującą i świetnie zagraną sztukę o wymiarze uniwersalnym. Przenikliwe studium ludzkich losów, silnie osadzone w teraźniejszości. Oscylujące pomiędzy wiarą a zwątpieniem. Uwypuklające wybiórczość pamięci oraz zmiany zachodzące w interpretacji zdarzeń. Zwracające uwagę, iż prawda nie zawsze leży pośrodku.
Carey Crim, „23 i pół godziny” Przekład – Bogusława Plisz-Góral, reżyseria – Jarosław Tumidajski, scenografia – Katarzyna Kornelia Kowalczyk, kostiumy – Krystian Szymczak, reżyseria świateł – Katarzyna Łuszczyk.
Obsada: Katarzyna Dąbrowska (Leigh Hodges), Monika Pikuła (Jayne Wagner), Szymon Mysłakowski (Tom Hodges), Szymon Roszak (Bruce Wagner) oraz gościnnie (dublura) studenci Maciej Bisiorek (PWSFTViT) Jan Scardina (AT) w roli Nicholasa Hodgesa.
