23 i pół godziny
23 i pół godziny – czas (nie)prawdy, Dominika Urbańska, DziennikTeatralny, 6.03.2026r.
„23 i pół godziny" - aut. Carey Crim - reż.Jarosław Tumidajski - Teatr Współczesny w Warszawie – premiera 26 lutego 2026 r.
Czy znacie to uczucie, kiedy przechodząc obok domów, mimowolnie zaglądając w cudze okna, przez chwilę zastanawiamy się co to za rodzina, kto tam mieszka, co robią właśnie domownicy? Szczególnie światło przykuwa wzrok, czyjś śmiech, hałas, rozmowy...
Carey Crim otwiera szeroko okna do jednego z takich domów i przyglądamy się znacznie dłużej niż przez czas trwania zrobienia kolejnego kroku. W teatralnej przestrzeni mamy szansę wniknąć w świat uczuć i emocji pewnej rodziny oraz jej przyjaciół, rozważając własne scenariusze tej historii.
Ze szczegółami urządzone wnętrze na scenie w Baraku - scenografia, której autorką jest Katarzyna Kornelia Kowalczyk, kostiumy Krystiana Szymczaka, a także światło w reżyserii Katarzyny Łuszczyk, pozwalają nam uwierzyć w świat w zwykłym mieszkaniu przeciętnej rodziny, w którym fundamentalne pytania o prawdę wiszą w gęstej atmosferze niedomówień.
Tom Hodges (Szymon Mysłakowski), jego żona Leigh (Katarzyna Dąbrowska) oraz dwoje ich przyjaciół Bruce (Szymon Roszak) i Jayne Wagner (Monika Pikuła), świętują wystawienie szkolnego przedstawienia „Romeo i Julia". Tom, reżyser sztuki, jest cenionym i uwielbianym przez młodzież nauczycielem, admiratorem dzieł Szekspira, pasjonatem swej pracy. Pełen entuzjazmu i energii, szczęśliwy, świętuje z rozbawionymi przyjaciółmi swój sukces, adorując jednocześnie ukochaną żonę. Do wypełnionego radosną atmosferą domu wpada uśmiechnięty nastolatek, żeby zabrać trochę jedzenia na imprezę ze znajomymi. To Nicholas (Maciej Bisiorek), syn państwa Hodges. Sielankową atmosferę beztroskiej celebracji przerywa telefon dyrektorki szkoły, w której odbyło się przedstawienie. Już nigdy nic nie będzie takie samo...
Tom został oskarżony o gwałt na uczennicy i skazany. Traci wolność, pracę, szacunek. Rzecz w tym, że proces był poszlakowy, przebiegał w atmosferze eksplodującej w przestrzeni medialnej akcji społecznej #MeToo, on sam nigdy do winy nie przyznał się. Wierna, kochająca Leigh wierzy w jego niewinność, wspiera i czeka na powrót męża do domu.
Tom wychodzi z więzienia, wraca do domu, do rodziny, a przyjaciele pomagają przygotować powitalne przyjęcie. Jakże jednak różni się to towarzyskie spotkanie od tego sprzed kilku lat, po powrocie ze szkolnego spektaklu...
Każdy punkt zwrotny w życiu Toma i otaczających go bliskich, akcentuje muzyka dobrana przez reżysera Jarosława Tumidajskiego. Mocne brzmienie kultowych kawałków porządkuje strukturę spektaklu na określone etapy życia bohaterów wyznaczane granicami ich bieżących emocji, w procesie przepracowywania traum i psychicznej odporności na stres i nową rzeczywistość.
Obserwujemy osłabienie, wręcz rozpad dotychczasowych relacji, potężny kryzys zaufania, walkę o prawdę, w której bronią są słowa: wyszeptane, wypłakane i wykrzyczane albo uwięzione w gardle. Cierpienie Toma i Leigh to rozpacz złamanej miłości, ale równoległym dramatem tej rodziny jest udręka dorastającego syna, który poprzez wyrok na ojca, doświadcza ponurej rzeczywistości. Zdemolowany świat nastolatka, zrujnowane poczucia bezpieczeństwa, sprzeczne komunikaty od bliskich mu osób, ostracyzm stają się ciężarem nie do zniesienia. Znakomity Maciej Bisiorek, student piątego roku Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, występujący gościnnie po raz pierwszy na deskach Teatru Współczesnego, stworzył przejmującą postać zranionego nastolatka, który nie radzi sobie z trudnymi emocjami i nową, okrutną sytuacją.
Każda z postaci dramatu postrzega Toma inaczej, przez pryzmat własnych uczuć, wspomnień, obaw. Interesujące studium ludzkiej psychiki i zachowań we wzajemnych relacjach w kryzysie zaufania i wartości nie daje recepty na akceptację lub jej brak.
Katarzyna Dąbrowska, Monika Pikuła i Szymon Roszak znakomicie oddali swym postaciom ogromny wachlarz emocji tak odmienny w odniesieniu do ich postaw względem Toma. Szymon Mysłakowski w swej metamorfozie ukazał paletę uczuć złamanego człowieka. Wszyscy aktorzy po mistrzowsku wciągnęli nas w tajemnice ludzkich reakcji, a najbardziej doświadczona sytuacją Leigh, została obdarowana przez Katarzynę Dąbrowską pokładami rozedrganej czułości.
Był taki moment, że przed zadanym ponownie kluczowym pytaniem, cała widownia zastygła w oczekiwaniu. Pełna napięcia cisza wypełniła teatr. To świadczy nie tylko o chęci poznania prawdy, ale także o tym, jak aktorzy znakomicie złapali naszą uważność w misterną, psychologiczną sieć tej smutnej historii.
Właśnie ten dojmujący smutek spowodowany utratą zwykłego życia, beztroski i radości zmieszanej z obowiązkami i rutyną, dotyka widza i uruchamia wyobraźnię z przypadkiem w roli głównej. Niedoceniana, prosta codzienność zamienia się w luksus i komfort, spokój i bezpieczeństwo.
Myślę, że oprócz ciężaru dramatów ludzi pożartych przez niesłuszne oskarżenia i wyroki, ale jednocześnie skali przemocy, którą dostarczyła do świadomości opinii publicznej akcja #MeToo, sztuka ta pokazuje w sposób przewrotny naturalną urodę życia, esencję codzienności, wartość powtarzalności. Piękno, ulotność szczęśliwych chwil, które albo przypadek, albo zły los, czy skrywana przemoc mogą zniszczyć na zawsze i nie tylko tej osobie, której doświadczają bezpośrednio. Poczucie straty wszystkich bohaterów, bezsilności i dożywotniej pułapki domysłów, zwątpień i wyrzutów sumienia jest tak namacalne, tak porażająco żałosne, że będąc cichymi obserwatorami, mamy w głowach te same pytania, które zawisły nad sceną i bardzo chcemy uwierzyć w miłość i dobro przez całą dobę, a nie tylko przez 23 i pół godziny.
__
