23 i pół godziny
Każdy ma prawo wątpić, widz także, Anna Czajkowska, TeatrDlaWszystkich, 5.03.2026r.

Sięgając po amerykański dramat z 2016 roku, Jarosław Tumidajski przygląda się relacjom między bliskimi ludźmi – matką, ojcem, ich synem oraz przyjaciółmi – i zastanawia się, czy opisany przez Carey Crim problem kryzysu zaufania, odpowiedzialności za drugą osobę, szczerości bądź jej braku może poruszać i czy pozostaje aktualny dzięki współczesnym realiom. Wraz z autorką sztuki próbuje nakłonić widza do kolejnych, uniwersalnych refleksji, niezależnych od tu i teraz. Tematy tabu, pomówienia, bezpodstawne oskarżenia i społeczny ostracyzm pozostają z pewnością wciąż żywe, nie tylko w Ameryce.

Tom Hodges, charyzmatyczny nauczyciel college’u w małym miasteczku, wraz z rodziną i przyjaciółmi świętuje sukces swojego kolejnego szkolnego przedstawienia. Jeden telefon od dyrektorki szkoły, jedno oskarżenie z ust uczennicy grającej w spektaklu burzy całe życie bohatera i jego rodziny, a w dodatku wystawia na ciężką próbę bliską przyjaźń. Reżyser pokazuje mechanizm narastania niechęci otoczenia, społecznego odrzucenia, utraty wiary w prawdomówność kochanej osoby i pyta, jak w morzu podejrzeń oraz oskarżeń ukoić psychiczny ból i gniew, nie zawieść zaufania – choć koszty takiej decyzji mogą być ogromne.

Tumidajski posiada unikalną zdolność łączenia widowni i aktorów, aby zaledwie w kilka chwil przenosić ich w różne światy i rozpocząć teatralne doświadczenie. W najnowszym spektaklu wątpliwości etyczne oraz poczucie niemocy i winy, związane z ograniczonymi możliwościami sprawstwa i pomocy, paraliżują bohaterów, a publiczności dają możliwość emocjonalnego zaangażowania w „sprawę Toma”. Spektakl trochę się ciągnie, chwilami wydaje się nienaturalny, przewidywalny i nadto moralizujący, jednak gdy zdajemy sobie sprawę z gęstości psychologicznego dramatu rozgrywającego się na scenie, zaczynamy rozumieć zamysł reżysera.

Jego realizacja próbuje łagodzić dydaktyzm obecny w oryginalnym scenariuszu, podkreśla obecny w nim żart, melancholię oraz gorzką prawdę o ludziach, wplecioną w konsekwentną dramaturgię. Cierpienie nie oszczędza tu nikogo – mroczne traumy z przeszłości, nieszczerość i podświadome wątpliwości czynią bohaterów autentycznymi. Każdy z nich skutecznie broni swoich racji. Dzięki odpowiedniej grze aktorskiej mechanizmy, którymi rządzą się nasz umysł i serce, wybrzmiewają niezwykle intensywnie.

Katarzyna Dąbrowska w roli Leigh i Szymon Mysłakowski jako Tom tworzą piękny duet, choć czasem nadto sentymentalny bądź egzaltowany. Wraz z rozwojem akcji, w kolejnych scenach Dąbrowska pokazuje jednak, co potrafi – podobnie jak Mysłakowski. Intryguje Monika Pikuła jako Jayne oraz Szymon Roszak w roli jej męża Bruce’a, kolegi z pracy i przyjaciela Toma. W tej tragicznej opowieści ich próby zmierzenia się z nieoczywistymi wyborami – także moralnymi – nikogo nie pozostawiają obojętnym.

Całość nabiera tempa, gdy na scenę wkracza Maciej Bisiorek w roli syna Toma i Leigh, nastoletniego Nicholasa. W swojej kreacji z uważnością i naturalnością podkreśla, jak wielką ofiarę często ponoszą dzieci zaplątane w rodzinne, trudne do uniesienia doświadczenia. Dla Nicholasa przepracowanie kryzysu psychicznego jest bardzo trudne i pozostawi niezatarty ślad w jego psychice.

Scenografia Katarzyny Kornelii Kowalczyk dobrze organizuje niewielką przestrzeń Sceny w Baraku i dzięki pomysłowym dekoracjom oraz rekwizytom wykorzystuje jej zalety, pozwalając widowni poczuć klimat domu rodzinnego Hodgesów.

Autorka tekstu, reżyser i aktorzy serwują widowni kawałek dobrego, scenicznego studium psychologicznego. Stawiają pytanie o akceptację, zwyczajną przyjaźń i zrozumienie, a także o zaufanie i bezwarunkowe uczucie – trwałe mimo okrutnych społecznych osądów.

Deklaracja dostępności