Bracia Lehman
W rytmie amerykańskiego snu, Jarosław Hebel, MojaPrzestrzeńKultury, 6.06.2026r.

Trzeba głośno powiedzieć, że „Bracia Lehman” w reż. Oskara Winiarskiego przywracają wiarę w teatr narracyjny, który nie opiera się na doraźnym efekcie, lecz na sile opowiadanej historii. To spektakl o próbie przekucia własnego losu i o konsekwencjach decyzji podejmowanych przez kolejne pokolenia jednej rodziny. Nie znajdziemy tu nachalnej publicystyki ani prostych diagnoz współczesności. Nad przedstawieniem unosi się przede wszystkim duch znakomitej literatury.

Śledzimy losy braci Henry’ego, Emanuela i Mayera Lehmanów, którzy w Ameryce rozpoczynają działalność od handlu bawełną. Następnie angażują się w finansowanie kolei i przemysłu, by w kolejnych pokoleniach całkowicie porzucić obrót realnym towarem na rzecz operowania abstrakcyjnym kapitałem. Spektakl pokazuje nie tylko rozwój rodzinnego imperium, lecz także przemianę mentalności jego twórców i spadkobierców. Każde pokolenie kieruje się innym zestawem wartości: etosem pracy, ambicją rozwoju, a wreszcie niemal wyłącznie logiką zysku. Ta stopniowo zachodząca zmiana pozwala dostrzec siłę mechanizmów kapitalizmu, które z czasem wypierają pierwotne zasady i motywacje.

Istotnym elementem utworu pozostaje zderzenie tradycji oraz religii z bezwzględnymi prawami rynku. Doskonale obrazuje to motyw żydowskiej sziwy w kontekście relacji rodzinnych po stracie najbliższego członka rodziny. Widzimy, jak po śmierci pierwszego z braci działalność firmy zamiera na tydzień. W następnym pokoleniu okres żałoby zostaje skrócony do trzech dni, aż w końcu giełda nie zatrzymuje się już nawet na chwilę. To jeden z najbardziej wymownych symboli stopniowego podporządkowywania życia ludzkiego ekonomicznej konieczności.

Tekst Stefano Massiniego napisany został językiem, który chwilami przypomina współczesny poemat epicki. Choć przez opowieść przewijają się dziesiątki bohaterów, dramat powierzono zaledwie trzem aktorom. Na oczach widzów płynnie przechodzą oni od jednej postaci do drugiej, kreując zarówno założycieli rodu, jak i ich żony, dzieci czy przedstawicieli świata wielkich finansów.

Oskar Winiarski stworzył przestrzeń, w której każdy z aktorów może w pełni zaprezentować swoje możliwości. Mateusz Król, Szymon Roszak i Przemysław Kowalski budują role zespołowo, unikając rywalizacji o uwagę widza. Dzięki temu spektakl zachowuje rytm i klarowność nawet w najbardziej skomplikowanych fragmentach wielowątkowej narracji.

Szczególnie zapada w pamięć początek przedstawienia. Henry Lehman (Mateusz Król) schodzi ze statku, na którym przypłynął z Europy do Ameryki – ziemi obiecanej dla milionów emigrantów. Pogrążona w ciemności scena skupia uwagę wyłącznie na bohaterze stawiającym pierwszy krok w nowym świecie. W tym prostym obrazie zawiera się zarówno obietnica sukcesu, jak i zapowiedź całej historii, która doprowadzi rodzinę Lehmanów na szczyt finansowego świata.

Mateusz Król imponuje precyzją i swobodą przechodzenia między skrajnie różnymi postaciami. Potrafi jednym gestem lub zmianą intonacji zarysować nowego bohatera, nie tracąc przy tym naturalności. Szymon Roszak, grający m.in. Emanuela Lehmana, wnosi do spektaklu wyrazistą energię i sceniczną charyzmę. Jego postaci mają własny ciężar gatunkowy i pozostają w pamięci długo po zakończeniu przedstawienia.

Mayer Lehman (Przemysław Kowalski), zwany przez braci „Ziemniakiem”, znakomicie oddaje charakter mediatora łagodzącego rodzinne konflikty. Jego gra stanowi ważny kontrapunkt dla bardziej ekspresyjnych kreacji partnerów. Siłą spektaklu jest jednak przede wszystkim współpraca całej trójki. Dzięki niej pełna ekonomicznych szczegółów opowieść ani przez moment nie traci dynamiki.

Winiarski stworzył przedstawienie dojrzałe, konsekwentne i precyzyjnie skonstruowane. Nie interesuje go jedynie historia wielkiego kapitału ani analiza mechanizmów rynku. Znacznie ważniejsze okazuje się pytanie o cenę sukcesu i o to, co zostaje utracone po drodze do finansowej potęgi. Reżyser umiejętnie łączy tekst, rytm, obraz i aktorską obecność w spójną teatralną całość.

Na uwagę zasługuje również oprawa wizualna, dobrze wykorzystująca kameralną przestrzeń Sceny w Baraku. Warstwa dźwiękowa nie dominuje nad akcją, lecz subtelnie podkreśla emocjonalne napięcia i porządkuje rytm opowieści.

Najdłużej pozostają jednak w pamięci słowa: „Oddadzą nam pieniądze, których nie mają za towary, których nie potrzebują”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zdanie to wykracza daleko poza historię rodziny Lehmanów. W spektaklu staje się ono nie tylko komentarzem do narodzin finansowego imperium, lecz także gorzką refleksją nad światem, który w dużej mierze wyrósł z tej samej logiki.

Deklaracja dostępności